![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
fokusica teściowa... stary rower. Naprawdę się starałam, wyszukiwałam zawsze jakieś prezenciki dla niej, jej córeczki oraz wnuczków. Ale widocznie to był mój zasrany obowiązek, bo czasami nawet głupiego słowa "dziękuję" nie usłyszalam, już nie mówiac o niczym więcej... Ale cóż... tak już musi chyba być. Niby mieszka kilka tysięcy kilometrów od nas, więc teoretycznie nie powinna mieć zbyt dużego wpływu na nasze życie... ale ktoś na moje nieszczęście wymyślił skype i teraz regularnie pojawia się na monitorze mojego komputera i sączy te swoje niby miłe słowka przerpelnione jadem. Postanowiłam nie być jej dłużna i uczę się od mistrzyni, ale oczywiście wszsytko jest pod woalką miłości słodkości i wzajemnej adoracji. Ostatnio królewna urodziła dziecko, a że krolewna i królewicz są osobami dość antypatycznymi i cała familia ma ich w głebokim poważaniu, teściowa wymyśliła że ja dostąpię wątpliwego zaszczytu bycia matką chrzestną bobasa. Nie dlatego że jestem dobrą osobą, że królewna mnie lubi... nie. Dlatego że królewna nie ma innych poddanych no i padło na mnie. Królewna - osoba ponoć wspaniale wychowana i wykształcona, obyta i w ogóle, nie pofatygowała się nawet żeby zaprosić mnie osobiście (byłam na odwietkach przecież), albo skorzystać z telefonu, tylko napisała 2 linijki na gg. Taaaa... jak mogłabym odmowić, przeciez to mój zasrany obowiązek. Pojawił się oczywiście problem bo tesciowa przybywa do królewny, za to królewskie dziecię pochorowalo się i chrzest musi się odbyc w tygodniu a nie w niedzielę (w niedziele móglby się odbyć ale po co, lepiej utrudnić zycie innym). Małż mój nie może się udać do stolicy w tygodniu bo nie będzie brał urlopu. A ja nie zamierzam nocować w jaskini lwa, o czym poinformowalam królewnę. Królewna jak pokerzysta nie okazała żadnych uczuć ani emocji - przeciez bierze mnie na chrzestną tylko dlatego że teściowa tak sobie zazyczyła, za to zasraz po wylądowaniu samolotu Małż miał telefon, z tego co mówił dość ostry w wydźwięku, że czemu ja nie będe nocowac itd. Stąd moje pytanie (retoryczne) czy ja nie umiem za siebie mówić? A może wielka królowa nawet nie ma zamiaru mnie o to spytac osobiście? *** Zaciskam szczęki i uśmiecham się wszystkimi zębami. Tylko dla Małża, żeby nie robić wojny. Ale jestem coraz bliżej granicy... Zaciskam szczęki i zgrzytam zębami.... jeszzce nie mam dzieci. Jeszcze. Ale wszystko pamietam, kalkuluję i podliczam. Moje dziecko nie bedzie gorsze od dzieci królewny i nie bedzie mogło być gorzej traktowane, w tej kwestii nie odpuszcze i nie zawaham sie wkroczyć na wojenną ścieżkę (rowerową) Tagi: teściowa 2011-10-29 10:29:25 skomentuj (0) zapach lipy Znowu się nawąchałam zapachu młodości wolności i beztroski. Już nic na to nie poradzę że od tego zapachu mi odbija... Fajnie jest moknąć w deszczu i znowu chować się z fajkami. Bo w sumie starzeć się można, ale zimą. Przyszło lato. Uwielbiam mój balkon i widok na niebo... bo tylko niebo jest granicą. 2011-06-21 20:25:38 skomentuj (0) powolutku.... Dzień robi się coraz dłuższy, słońce świeci, niebieskie, bezchmurne niebo... chyba coraz bliżej do wiosny, co udziela się równiez i mi, mimo że może nie powinnam być aż w takich skowronkach, bo w sumie jeszcze ten miecz katowski całkowicie nie zniknął znad mojego karku i głowa teoretycznie może pocecieć.... Ale nic nie poradzę na to że nie jest źle, a ja nawet jak jest tragicznie to próbuję wkładać na oczy różowe okulary... Nadrabiam zaległości czytelnicze, po prostu jestem zachwycona że mężuś takie fajne książkowe prezenty mi robi na walentynki i nie tylko... Później omawiamy przeczytane tomy i to jest bardzo fajne :) ... więc jestem w trakcie trylogii Igrzysk Śmierci Suzanne Collins i słucham This Is War 30 Seconds to Mars a obok lezy moja Pudliszka i grzeje mi nogi :) Mmmmmmmrrr jest dobrzzzeeeeeeeeee :) 2011-02-28 19:50:23 skomentuj (0) w każdym szaleństwie jest metoda Szesnasty dzień roku i w końcu widzę światełko w tunelu, nawet nie bardzo wiem co się stało, ale czuję się tak jakby razem z katarem i przeziębieniem usunął się miękki watowaty kokon z mojego mózgu. Trochę wspomagaczy typu red bull i skrzydła urosną... I widzę siebie w końcu oddychającą całą powierzchnią płuc. Muszę.Stać.Się.Cyborgiem.Wyśpię.Się.Później. Trzymajcie kciuki. 2011-01-17 20:59:10 skomentuj (0) bez tytułowo Rok laby, radości cieszenia się sobą wziął i się skończył. Może i dobrze, bo ile można... Teraz tylko wracam umalowana, ubrana w miarę elegancko, chociaż w sportowych butach - trzeba iść na kompromis ale nie można zrezygnować ze wszystkiego - i tak sobie myślę jak długo tak będę? Jak szybko wpadne w rutynę i stanę się trybikiem w maszynce? Czy przestanę zauważać kwitnące kasztany za oknem? 2010-05-19 20:11:03 skomentuj (2) where's the catch? Moja nowa praca. Piękny nowy budynek, uśmiechnięci rzyczliwi ludzie, i w tym wszystkim ja... szukająca tego haczyka.... więc gdzie jest haczyk? 2010-05-07 23:27:57 skomentuj (0) |